2020-07-24 22:02:05 przez jagger
pisałem to już na innym portalu pod tym zdjęciem. Napiszę jeszcze raz, że jest to jedna z lepszych reporterek jakie widziałem od lat. Czytając plakaty od lewej strony pojawia się zdanie: 'Polacy, Duda obudził w nas solidarność' tylko jaką solidarność? Czy tych, którzy są za? Czy tych którzy są przeciw? Na pewno zmobilizował szyki z jednej i drugiej strony do walki. Pokoju jeszcze długo nie będzie, widać że gołąbek nie dał rady. Gratuluję!


2020-06-09 22:03:41 przez jagger
postanowiłem wystawić analizę bo to zdjęcie dużo gada mimo że niewiele się na nim dzieje. Puste krzesła... teatrów, kin, stadionów... miara naszych nowych czasów. W ciszy pogrążone w półcieniu. Dobre BW, pokazane w świetnym kontraście świetlnym, brudne niczym ten syf co nas straszy od pół roku. brawo.


2020-05-07 17:21:38 przez wildwhisper
Zamieszczam w linku m.in. analizę tej właśnie fotografii. Nie każdy zagląda na forum, gdzie dałem znać w analizie audio&wideo, o tym co sądzę o tej jak i wielu innych pracach autora. W komentarzach pod spodem można wyczytać np to, że z Autorem jesteśmy zgodni, co do tego, że takich prac czasem nie ma co tłumaczyć i komentować, obraz albo mówi sam za siebie albo i nie. Tak też jest w wielu innych przypadkach zdjęć, które jakimś cuden nam umykają...Stają się w takiej społeczności jak ta - niedocenione. Pracę polecam do GW A link nieprzypadkowo trafia właśnie pod ten fantastyczny obraz. Zapraszam do wysłuchania mojego wywodu o tej konkretnej pracy (zaczyna się 21:28). A jak ktoś bardziej wytrwały oczywiście do wysłuchania całości. https://www.youtube.com/watch?v=s7SGW2yygfQ&t=1311s


2020-04-26 13:26:24 przez wassmar
Nie doszukałem się złośliwości he, he. Foto to w zasadzie surówka. Tylko konwersja na bw i przycięcie kawałka krawężnika na dole. Górna część postaci jest ostrzejsza, bo dziewczyna biegnąc raczej bardziej nogami ruszała, dlatego są lekko rozmyte. Jeżeli chodzi o światło, to nogi są jaśniejsze, albo przez parasol, którego cień ich nie pokrywa, albo przez inną przeszkadzajkę, nie pamiętam, wiem, że lało jak z cebra. Zdjęcie robione dość późnym popołudniem. Myślę, że tego rawa jeszcze raz jednak obrobię i pokażę to foto w innej wersji bw. Ale to z czasem, przecież mamy tak wiele fot do publikacji, że dobrze iż mamy tu limit, bo tak byśmy nawet nie zdążyli cieszyć się publikowaną tu fotą, tak szybko by znikała w czeluści magazynów portalu. Oj, to nie miała być analiza, tylko odpowiedź na analizę kolegi.


2020-04-26 13:04:52 przez bakulok
Zdjęcie ogólnie mnie sie podoba bo jest fajne i nie dziwię się że nawet wydrukowane wisi u autora. W świecie fantazji można wszystko, ale najlepiej jak jest to jest zrobione w największym stopniu z detalami. Puszka jak widać dała radę. O co mnie chodzi, jest tu wykorzystany program i nie ważny jaki, MZ niezbyt dokładnie wszystko zostało poprawione aby przedstawić rzeczywistość Nogi są w ruchu więc nic dziwnego że lekko rozmyte, chociaż też można sie tu czepić tych rozmyć, rozmycie widoczne z nogami do dolnej części spódniczki, później wszystko ostre jak żyleta tj ręce i to obie, ostry parasol co prawda z rozmytym końcem od drugiej strony wskazujący na GO gdzie ręka na jego odległości jest znowu ostra jak żyleta. Optycznie rozmyto trochę góry bo parasol i dół, co wygląda fajnie choć mało naturalnie. Samo światło, ukształtowane dobrze na rękach, sukience i parasolu, ale praktycznie na nogach już wcale nie pokrywa się z kierunkiem tego co na górnej części postaci, sukienki, jak i parasola, powinno tak padać na nogi jak pada na ręce bo ruch nie ma tu znaczenia, a jak widzimy tak nie jest. Padające cienie też troche nie pokrywają się z rzeczywistością, ale nie jest tu apteka aby tym się zajmować przy ogladaniu bo są do przyjecia. Zdjęcie jest bardzo fajne i ocenę podtrzymuję, podoba się mnie i nie dziwi że i innym również się podoba, w dążeniu do doskonałości coś zawsze sobie można podpowiedzieć. Są jednak takie zjawiska jak mawia Ferdynand Kiepski ,które "fizjonomom" się nie śniły i choć nie powinny występować, to występują, może tak jest i tu. Autorze cenię Twoje prace i nie doszukuj się jakichkolwiek uszczypliwości z mojej strony.


2020-04-05 15:10:26 przez wildwhisper
Aby modnym na portalu nie stało się pisanie analiz pod własnymi pracami, tym razem - i to już drugą pod rząd- wystosuję na obcej ziemi, "Tej Ziemi". Osobiście uwielbiam oglądać obrazy "z pogranicza tu i tam", które nie mają wyrazistego punktu zaczepienia w chronologii czasu...tzn takie, które poprzez własną formę, ładunek emocjonalny i przesłanie, stają się uniwersalne, symboliczne, ponadczasowe... Nie ingerują zbyt mocno w to co było, co jest i co będzie, po prostu są i niczym kroplówka sączą się nienahalnie do krwiobieg odbiorcy. Aby osiągnąć taki efekt nie potrzeba wiele, nie wymaga to wyrafinowanych technik i super sprzętów. Często wystarczy pomysł i jego subtelna w przebiegu realizacja. Czasem jednak dzieje suę wręcz odwrotnie... z efektem i przytupem muszą trafić w widza, czasem nieco śniącego, czasem trochę zajętego natłokiem spraw i problemów, może obojetnego...muszą nim wstrzasnąć by go zatrzymać i zmusić do refleksji. Pomysłów i realizacji jest wiele - liczy się efekt końcowy. Twoja Autorze praca, zatrzymuje w ten pierwszy sposób... Kompozycyjnie nie tylko bez zarzutów, te stonowane ciepłe barwy, z dominującym elementem czerni nie tylko się równoważą... Te nieostrości, zaszumienia, przenikania są niczym innym jak tą chwilą zatrzymaną w fotografii i wprawioną w ruch, nieco wolniej, tylko na chwilę albo na zawsze - pisałem o tym w poprzedniej analizie. Obraz bardzo symboliczny...mocno przypomina mi to wazon kwiatów. Przypomina mi to silne pragnienie obcowania z naturą - po to przecież przynosimy tę do swoich domów, z ogrodu, łąk i lasów i umieszczamy w wazonach, donicach. Ten kwiat nie został jednak ścięty wczoraj - poteżne ukorzenienie może świadczyć o tym, że kwiat ten jest tutaj od dawna, nauczył się żyć w tym mniej sprzyjającym świecie, albo jest w nim od zawsze. Drugim takim mocnym symbolem jest odwrócenie kielicha kwiatu od żródła światła... rośliny zazwyczaj za tym podążają...jednak nie zawsze, a dzieje się to zazwyczaj, kiedy organizm nie ma już siły za światłem podążać, kiedy poddaje się ale i również wtedy, kiedy akceptuje zjawisko przemijania, odklejenie się duszy od ciała i przejścia w miejsce, które może być taką samą niespodzianką jak świat, z którym własnie się żegna... Proszę mi wybaczyć te nostalgiczno ponure interpretacje ;)))


2020-02-10 21:47:34 przez pawelpch
Bardzo ciekawe podejście do tak doskonałej formy jaką jest gitara...intrygujące posunięcie w naświetlaniu wielokrotnym ...uzyskałeś inny obraz z obrazu tak znanego...inny ,jednak po wnikliwym patrzeniu wszystko układa się w formę pierwotną instrumentu...fantastyczne w odtwarzaniu w wyobraźni owego pierwowzoru...percepcja wzrokowa wysilona na maksa ,ale za to efekt końcowy powrotu to formy rzeczywistej zaskakująco przyjemny ...moje gratulacje autorze ;)


2020-02-01 11:50:50 przez gryzzli
Niby odgrzany kotlet a nwet powiedzieć można że z zamrażarki lecz jakże świeży pośród natłoku dzisiejszych powieleń tego samego wzorca. Jest tutaj wszystko czego można by się doszukiwać w tego rodzaju akcie. Nienachalne, bardzo miękkie światło, bezpretensjonalna poza i brak jakiegokolwiek powiedzmy "pornograficznego" nacisku lub przekazu za sprawą bardzo sprytnie poprowadzonej GO. Kolorystyka zdjęcia jest bardzo przyjemna, jak na doskonały materiał odwracalny przystało. Bardzo trudna do przedstawienia siedząco-półleżąca poza została nam tutaj przedstawiona wręcz wzorcowo, diagonalnie w dobrze wyważonym kadrze z doskonałym acz nie przesadzonym akcentowaniem linii kobiecego ciała. Generalizując, fotografia ukazująca piękno kobiecego ciała, bez symptomów prostackiej golizny i pornograficznych aspektów aczkolwiek ukazująca nagość w swojej czystej postaci, bardzo smaczna w odbiorze może właśnie dzięki prostocie użytych technikaliów ale pełnej świadomości procesu jej tworzenia. Dla jednych piękna, dla innych kontrowersyjna a dla jeszcze innych nic nie warta. Ja z tych pierwszych więc do ulu zabrać sobie pozwolę i złotą gwiazdką przynależność do właściwej galerii potwierdzę.


2020-01-31 00:23:36 przez KeyToo
Zdjęcie jest wykonane na ulicy Ku Farze w Lublinie (znana fotograficznie miejscówka) Nie ukrywam, że miałem małą tremę związaną z tym czy po prostu dobrze będzie mi się współpracowało z modelem, czy zrealizuję to co zaplanowałem, czy wykorzystam tą świetną miejscówkę w taki sposób, który mnie zadowoli. Czy może będzie walka z tremą :D W tym przypadku słońce było przed zachodem, jednak światło dosyć mocno jeszcze operowało co się przełożyło w ciekawe oświetlenie twarzy oraz pozwoliło mi wykreować obraz, który widać powyżej. Taki fajny ciemny zakamarek penetrowany punktowo przez promienie światła. Jeżeli zawęzimy do kategorii portret, to na pewno jest to jeden z moich "liderów" portretowych. Była to moja pierwsza sesja portretowa, stąd ogromny sentyment. Po tej sesji nabrałem o wiele większej pewności siebie. Był to moment kiedy swoje zainteresowania krajobrazem rozszerzyłem na inne obszary. Sesja przełomowa i początkująca nową przygodę.


2020-01-30 23:31:00 przez izis
Ujęcie wykonałam wczesnym porankiem, gdy synowie : Szymon z Wojtkiem w pełni energii, uruchamiali swoją wyobraźnię. Dzieci są dla mnie wszystkim i to one, i magiczne chwile z nimi spędzone, czynią mnie szczęśliwą mamą. Syn bardzo lubił bawić się zepsutą klamką. Często ją rozmontowywał i wkładał z powrotem - dla Niego była to inspirująca zabawa. Ta złota klamka skojarzyła mi się z dążeniem do poznania tego, co nieznane, z poszerzaniem horyzontów - lśni, ona, zachęcając młodego odkrywcę do jej użycia. Światło dodatkowo podsyca atmosferę tajemnicy.  Lata lecą, a moje latorośle nie chcą już być fotografowane, jak wtedy, ale cieszę się, że te najwspanialsze lata ich dzieciństwa udało mi się uwiecznić w swoich kadrach. Do tej fotki mam szczególny sentyment, dlatego zdecydowałam się umieścić ją w kategorii : "Moje najlepsze zdjęcie".


2020-01-30 21:10:42 przez kajar
Bardzo lubię to zdjęcie. Jest to moje pierwsze zdjęcie w GW. Powstało w czasie zwiedzania zamku - twierdzy Hohensalzburg, położonej nad miastem w Salzburgu. Podczas mozolnego wchodzenia na górę jednej z wież, przez niewielkie okienko zobaczyłem właśnie taki obraz ? samotny domek pośród łąk i przecinających je dróżek.


2020-01-30 20:39:56 przez brownsville
Moja ciocia Hanna, 95 lat. Bagaż niełatwych przeżyć z wojenną historią w tle i moja córka Hania, wtedy 2 lata i ciekawość świata, a jednocześnie dziecięcy strach przed nowo widzianymi osobami. Posadziłem Hanie obok cioci, wziąłem aparat , przysłoniłem lekko firankę żeby rozproszyć nieco światło i stanąłem z boku czekając co się wydarzy. Byłem pewny, ze Hania zacznie płakać, co przeważnie robiła kiedy ktoś nowy pojawiał się obok niej, a rodzice znikali z zasięgu rak. Wiedziałem, ze ta krótka chwila kiedy patrzą na siebie z zaciekawieniem, to właśnie "ten moment". Chwile później, kiedy wrócił normalny rodzinny gwar i zrobiło się tłumnie, popatrzyłem tylko na zrobione zdjęcie na wyświetlaczu aparatu i wiedziałem, ze to będzie wyjątkowe zdjęcie. Kilka miesięcy później ciocia zmarła. Być może gdybym nie zrobił tego zdjęcia, moja córeczka o cioci usłyszałaby tylko z rodzinnych opowieści, ale wiem ze kiedy jej kiedyś pokaże ta fotografie będę mógł również opowiedzieć chociaż cząstkę rodzinnej historii. Trochę ocalić wspomnienie o kimś, i pokazać, ze o pokoleniowe więzi trzeba dbać i je pielęgnować. A to lekcja, którą dala mi właśnie ta chwila zatrzymana w kadrze. Zrobiłem w życiu dużo zdjęć, a pewnie jeszcze więcej zrobię. Wśród nich są lepsze, gorsze i trudno wybrać to najlepsze. Ale chyba każdy ma jakieś szczególne zdjęcie, do którego często wraca myślami i dla mnie właśnie to powyższe takie jest. Tak, to zdecydowanie moje najlepsze zdjęcie.


2020-01-30 14:35:47 przez evene
"Moje najlepsze zdjęcie" - edycja 2020 Witam wszystkich :) Jest wiele zdjęć, do których mam sentyment, które lubię, z takiego, czy innego powodu, ale najcenniejsze są zawsze te pierwsze razy, przy realizacji których spróbowałam i odkryłam coś nowego. To jest jednym z nich. Trudno mi ocenić, i w sumie nie mnie to oceniać ;D, czy jest to najlepsze moje zdjęcie. Starałam się włożyć w nie jak najwięcej serca i zrobić możliwie najlepiej jak wtedy potrafiłam. Powyższa odsłona jest czwartą i finałową z serii. Cała seria powstała na użytek konkursu, gdzie trzeba było zaprezentować kwadryptyk. Koło tych schodów dość często przejeżdżałam i za każdym razem aż się prosiły, żeby je wykorzystać. Wizji miałam niemało. Nie będę opowiadała ile mnie kosztowało ostateczne zdecydowanie się na realizacje konkretnego pomysłu.:) Jako, że najlepszym motywatorem jest zbliżający się termin, w końcu zapadła decyzja, że w tym miejscu, na tych schodach, robię seans. Modela nie musiałam akurat długo szukać. Był pod ręką, mieszka niedaleko, pełen zapału, chętny do współpracy, i w wyśmienitym humorze. Nie obyło się bez asystenta, który służył za trzymacza akcesoriów, a przede wszystkim czuwał nad bezpieczeństwem rześkiego, ale jednak sędziwego modela. Bez asystenta niemożliwe byłoby zrealizowanie pomysłu. Chapeau bas dla Pawła. :) Pan Michał, z wielkim dystansem do swego wieku, bez problemu sam się na poręczy zainstalował i rozpoczęliśmy zdjęcia. Zabawę mieliśmy przednią, bo poza jest dość oryginalna jak na wiek i miejskie okoliczności. Przechodnie nie pozostawali obojętni. I jak było trzeba to też pomogli. Zgodnie z planem seria stanęła do konkursu. Zgarnęliśmy Medal w kategorii Humor. :) Pan Michał mógł pokazać rodzinie i znajomym zdjęcia wydrukowane w pokonkursowej publikacji. :) Teraz, kiedy przejeżdżam obok tych schodów, już inaczej na nie patrzę.:D P.S. 2 pozostałe z serii. Trzeciego nie publikowałam na FF, żeby nie zanudzać ;) 1. htps://www.fotoferia.pl/portfolio/evene/photo/162834&status=pub&p=5 2. https://www.fotoferia.pl/portfolio/evene/photo/162968&status=pub&p=3


2020-01-29 15:42:25 przez pstryk
Nie jestem zwolennikiem opisów pod zdjęciami.Uważam że zdjęcie powinno bronić się samo. Zastanawiam się jaki jest dopuszczalny udział opisu. (np zdjęcie 20% literatura 80%).Czy zdjęcia w kategorii Natura można opisywać literaturą fiction a w kategorii fabuła science. Mieliśmy na portalu przykłady zdjęć które po dodaniu opisów i komentarzy okazywały się o wiele lepsze.Rodzi się pytanie czy odbiorca był słaby i bezbronny bez opisu czy też opis był tak dobry że przekonał odbiorce do słabego zdjęcia.W tym ostatnim przypadku pisze się zwykle ,że to łamanie zasad i wyzwolenie od kiczu. Przecież to że natura czyni cuda nie upoważnia "landscapciarzy" żeby je pokazywać. Zamieszczam obowiązkowy opis. Było ciemno, zimno, chmurno i ponuro.Ja jednak wspinałem się dzielnie.Moje męstwo zostało nagrodzone.Oto promienie słońca przebiły się przez chmury.To co zobaczyłem było zawstydzające . Rama z obłoczków otaczała "fajansowe"domki.Wszystko to w pięknych ciepłych kolorach kiczu.Pomimo to na skutek skurczu zmarzniętej kończyny uruchomiłem migawkę.Mało tego uważam ten kicz za najlepsze moje zdjęcie. Przepraszam za ironiczny to mojej wypowiedzi. Z wyrazami szacunku.


2020-01-29 08:48:51 przez tomekgasinski
Tego zdjęcia nie powinienem zrobić. Wystające z trawy na początku spotkania wielkie ucho powinno okazać się śmieciem. Tak się nie stało. Beztroska łoszaka i moja determinacja zakończyła się tym kadrem. Teraz przyjdzie pewno inny facet z gromadką dzieci i będzie im pokazywał jaki pięknym zajęciem jest oddanie czystego strzału prosto w serce temu wiece szkodliwemu zwierzęciu.


2020-01-27 23:03:50 przez camelot
Został ogłoszony minikonkursik pt. "Moje najlepsze zdjęcie". Nigdy tu w żadnych konkursach nie uczestniczyłem, zatem może warto, choć pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie, bo zdjęcie jest stare (sprzed 7 lat), jego parametry pod względem kompresji znacznie odbiegają od obecnie możliwych, ale to jest jedno z moich najlepszych zdjęć, jakie mi się udało zrobić, a ja jestem raczej cienki w te klocki. Powstało przez przypadek. Pewnie by nigdy nie powstało, ponieważ jak zwykle byłbym wówczas w pracy, ale wcześniej na ten dzień wziąłem urlop, bo miałem zaplanowany wyjazd na "Kusaki" do Jedlińska. Gdy wstałem rano, a było to 11.02.2013 r. za oknem zobaczyłem snująca się za oknem zimową mgłę. Nie mogłem tego odpuścić. Wyjazd do Jedlińska został przesunięty w czasie o 2 godziny, ja natomiast pobiegłem z aparatem i statywem w stronę znajdujących sie o 1 km rosnących wierzb. Prawdziwy spektakl rozegrał się po wschodzie, gdy promienie wschodzącego Słońca zaczęły się mieszać z zimową mgłą.


2020-01-27 19:18:06 przez hoobie
Czy to jest moje najlepsze zdjęcie? Chyba nie mnie to oceniać, niemniej jest to ujęcie, do którego bardzo lubię powracać, z wielu względów. Po pierwsze: to zdjęcie, na którym uwieczniłem wspaniałego fotografa, przyjaciela i bezapelacyjnie nietuzinkową osobowość. Część z Was na pewno znała Pawła Kucharskiego (pablook), a na pewno zdecydowana większość zna jego fotograficzną twórczość. Po drugie: nawiązując do powyższego, popełniłem to zdjęcie tylko i wyłącznie dzięki Pawłowi. Już tłumaczę dlaczego: planując miejsca, które mieliśmy odwiedzić na Islandii, nie braliśmy pod uwagę wizyty w powyższym miejscu (wodospad Go?afoss), z uwagi na jego położenie - północna część wyspy. Był luty i zakładaliśmy, że będziemy się odwiedzimy wschód i południe Islandii. Będąc na południu, okazało się, że idzie załamanie pogody. Paweł miał, jak to zwykł nazywać: "szatański plan": jedziemy na północ! Tam pogoda będzie bardziej sprzyjająca, może w końcu uda się zarejestrować zorzę polarną :). Prowadził tak podekscytowany, że zatrzymał się zaledwie 2 razy, w ciągu 8h jazdy, po, bądź co bądź, nie łatwej drodze. Zajechaliśmy na miejsce kiedy było już ciemno. Niebo było mocno zachmurzone, więc nie było szans na zobaczenie zorzy. Ucięliśmy sobie kilku godzinną drzemkę. Tuż przed rozpoczęciem niebieskiej godziny, z czołówkami na głowach, statywami i plecakami, ruszyliśmy eksplorować miejsce! Nie było dużo śniegu, więc można było poszukać ciekawych ujęć z tej strony wodospadu. I on tak sobie stał, a ja zdecydowałem się kadrować nieco szerzej ;), niż to początkowo zaplanowałem. Po trzecie: Paweł zaszczepił w mnie (choć nie tylko ;) ), umiejętność szerszego spojrzenia, będąc w przeróżnych miejscach. Chodzi tu o panoramowanie: powyższy rezultat uzyskałem z połączenia 18stu klatek poziomych (chcąc jednak zamieścić go na portalu w rozmiarze 1800px, musiałem nieco przyciąć górę i dół). Jest przy tym sporo pracy, zarówno w terenie, jak i później w programie graficznym. Niemniej kiedy wszystko zaczyna łączyć się w jedną całość, radość i satysfakcja potrafią być na prawdę nieocenione ;). Na koniec mogę śmiało powiedzieć, że czasami warto zmienić, sztywno ustalony plan pleneru - Matka Natura może nas bardzo zaskoczyć, serwując to, co ma najlepsze i to w zapierających dech w piersiach miejscach :). Złotem natomiast jest kompan podróży, który w zanadrzu ma "szatański plan" ;).


2019-12-09 08:33:52 przez bakulok
Robi bardzo silne przykre wrażenie w odbiorze, generalnie ludzie nie lubią oglądać nieszczęść innych, zdecydowanie statystycznie wolą glądać pięknych, zdrowych i bogatych, wolą oglądać świat przysłowiowo na różowo. Takim przykładem są wręcz fabryki hodowli i zabijania zwierząt a póxniej ich przetwarzania, jedząc kotlet schabowy to jedzą danie kotlet schabowy nie zastanawiając się że jedzą mięso innej istoty, chcącej żyć tak samo jak oni. Pokazane zdjęcia czy filmy w jaki sposób te zwierzęta są zabijane, nie za bardzo chętnie są oglądane. Zapewne to zjawisko widzenia świata pięknego i przyjemnego jest mile widziane i być może jest to normalne z psychologicznego punkyu widzenia, jednak warto się pochylić nad rzeczywistością i przyjąć do swej świadomości, że tak różowo we wszystkim nie jest. Dobrze że takie rzeczy są pokazywane. Samo zdjęcie wykonane bardzo poprawnie od strony technicznej, na mnie dodatkowo robią wrażenie te bardzo wyraziste oczy w zderzeniu z deformacją szczęki, warg, jak i nosa.


2019-11-29 21:06:43 przez wildwhisper
Ciężkie i przepełnione emocjami to milczenie, zasysa mnie więc za tą maskę i wypluwa spowrotem, jako widza przed ekran monitora... Myślę, że ta maska odrzuca jak przeszczepiony narząd swojego nosiciela. I na odwrót. Oboje jednak bez siebie funkcjonować już nie potrafią, gdyż świat, dookoła niezbyt na to pozwala. Moment przedstawiony w obrazie jest chwilową powtarzającą się jednak separacją, chwilę po zaś pojawia się syndrom odstawienny i żyją w symbiozie do następnego rozwarstwienia się jestestwa nosiciela. No właśnie, tylko kto jest nosicielem a kto lokatorem, kiedy "maska" ma tak wielką moc ? Tutaj ewidentnie jest nieco więcej niż jeden duchowy organizm... Obserwujemy nijako rozdzielenie dwóch różnej gęstości cieczy, do dyfuzji materii pozaorganicznej dochodzi jednak jużna naszych oczach... Maski w naszym życiu często są jak skafander dla astronauty... tak ciężko przetrwać nam w tak nieprzyjaznym środowisku, pośród tylu drapieżników. Tyle jeżeli chodzi o mój odbiór... co do technikaliów nie widzę sensu jakiejkolwiek analizy, wszystko tutaj się klei i kompozycyjnie i w światłocieniu...


2019-08-25 20:30:34 przez KeyToo
Praca ta zachwyca mnie pod każdym względem. Postaram się powiedzieć dlaczego: 1. W istocie mamy do czynienia z portretem podwójnym, nie do końca ujawnionym, tj. takim gdzie jeden model, w tym przypadku dziecko, jest widoczny dla odbiorcy, że tak powiem namacalny wizualnie, natomiast drugi model, w tym przypadku Pani fotograf, jest widoczna jakby w przestrzeni dorozumianej co do której trzeba sięgnąć wyobraźnią. Dziecko pełne radości, widać, że czerpiące ogromną satysfakcję z chwili jego fotografowania jednocześnie pokazuje nam sferę psychologiczną, która określa osobę fotografującą. W emocjach dziecka, bardzo pozytywnych, żywych, autentycznych widać odbicie, w którym wyłania się osoba fotografująca. Czego się o Niej dowiadujemy? Tego, że potrafi nawiązać kontakt z dzieckiem, "zarazić" je pozytywnymi emocjami, dostarczyć radość i w konsekwencji zrealizować w bardzo przyjemnej atmosferze założone cele co do powstania swoich wizji. Warto zwrócić uwagę, że wszystko tu jest prawdziwe, nieudawane, przepływ wzajemnych emocji pomiędzy fotografem a modelem jest niepodważalnie pięknie czysty. Bez jakichkolwiek zakłóceń. 2. Kadr jest wyśmienity. Nie dość, że kwadrat, format nie do końca ceniony przez wielu fotografów, to dodatkowo mamy w tej pracy do czynienia z drugim kwadratem, to jest kwadratem w kwadracie. Pierwszy z nich pokazuje obydwoje modeli (choć jeden "ukryty") z głową dziecka posadowioną w odpowiednim punkcie. Drugi z kwadratów (wewnętrzny) pokazuje tylko dziecko, które również i w tym obszarze jest umiejscowione doskonale. 3. Światło jest rewelacyjne, to nie podlega dyskusji. Wydaje się, że mistrz Vermeer byłby zachwycony. Od prawej mamy naturalnie spływające do wnętrza światło jednokierunkowe (z okna? z drzwi otwartych?) miękkie, malarskie, rozproszone. Takie światło pięknie obleka modela i tworzy naturalne cienie, które nie muszą być modelowane kontrą, ani wyciągane w jakimkolwiek programie. Są one i adekwatne i naturalne jak sądzę. Za ten element czapka z głowy. 4. Jakość jest rewelacyjna. GO jest adekwatna do założeń podejścia Autorki do tematu portretu podwójnego-ukrytego. Nie ma tu mowy o jakimś przesadzonym wyciąganiu cieni (o ile w ogóle takowe nastąpiło) co powoduje, że obraz jest po prostu płaski, jak to się zdarza u wielu fotografów. Nie możemy w tym przypadku mówić o odszumianiu, które w wersji przesadzonej powoduje, że praca zazwyczaj zostaje odarta z tego czegoś co powinno zatrzymywać, a nie odpychac plastikowością, kiczem i nienaturalnym odrealnieniem postaci. Jeżeli tutaj odszumianie nastąpiło to zostało dokonane z doskonałą delikatnością. 5. Treść jest piękna. Pokazuje jak pracuje się z dzieckiem przy portretowaniu. Naturalność, prawdziwe emocje, ekspresja uczuć. Bez robienia z dziecka portretowanego obiektu, który należy usadowić, dać zabawki, powiedzieć, że ma się uśmiechnąć lub nie, a następnie pójść w stronę programu komputerowego i starać się poprawić to co się zepsuło w chwili ekspozycji. Nie tędy droga. 6. W mojej ocenie jest to utwór, który zasługuje na najwyższe wyróżnienia na tym portalu dlatego, że można z niego czerpać pełnymi garściami w sferze edukacyjnej. Dla mnie jest to praca od samego początku do samego końca, właściwie w każdym elemencie zbliżona do ideału w maksymalnym stopniu. Warstwa artystyczna jest urzekająca. Gratuluje Autorce podejścia, pomysłowości w przedstawieniu Pani fotograf, realizacji tegoż pomysłu, techniki, treści i oczywiście jakże pięknego efektu końcowego. Pozdrawiam serdecznie Szanowna Autorko tej pracy, pozdrawiam również cudownych modeli. Czekam na więcej.


2019-05-03 12:59:08 przez wildwhisper
Za to muszę ogólnie pochwalić i pogratulować :))) Kompozycja "do dupy" jak i te nieostrości... ale na własnej skórze wiem jakie to emocje podczas cudu narodzin biorągórę, bez względu na punk widzenia czy siedzenia ;). Powyższa sytuacja bardzo intymna i zrozumiałym oczywiście jest to, że takie "przepiękne" w życiu chwile jednak "rodzący" zachowują dla siebie. Cieszę się jednak niezmiernie z tego, że niektórzy mimo wszystko godzą się czasem wetknąć nos w ich intymne sprawy- to uczłowiecza! uwrażliwia! odrzuca! przyciąga! ale i nakłania do łez tych prawdziwych. Kiedy Moja Julia rodziła... miałem Jej pot, krzyki, bezsilne już oddechy, prośby i narzekania na sobie... też robiłem zdjęcia "bezmyślnie" wtym sensie konsekwencji komentarza osób trzecich, później były na zimno decyzje o publikacjach... Fotograf z krwi i kości niestety ale musi zbierać cięgi za swoje decyzje i to też jest normalne. To kształtuje i hartuje. Ale trzeba uważać, czasem uczłowiecza czasem wręcz odwrotnie... trzeba jak najczęsciej z takich tematów wskakiwać w absurd by pozostać człowiekiem, by nie stać się tzw hieną :) Gratulacje GW


2019-04-28 21:13:59 przez brownsville
Praca robi na mnie duże wrażenie. Jeśli chodzi o tematykę, to chyba tylko film "Paciorki jednego różańca" dal mi tyle do myślenia i wywołał gorzka refleksje. Jest to w gruncie rzeczy smutne fotograficzne epitafium dla przemysłu, który kiedyś był chluba nie tylko tego regionu, a dzisiaj chyba nieuchronnie zmierza (w dużej części przynajmniej) w stronę niebytu. Ale to nie tylko przemysł, ale i związany z nim okolozyciowy społeczny rys charakterystyczny dla tradycji i ogólnie pojętej śląskości. Gorzki jest tez tez tytuł, bo witraże to przecież również ozdoby podkreślające wzniosłość czy piękno budowli lub świątyni, a tu trochę symbolicznie obrazują upadek przemysłowej nomen omen świątyni. Myślę, ze nie jeden Ślązak patrząc na ten obrazek mógłby powiedzieć słowami starego Habryki z przywołanego filmu "rozlatuje się mój świat". Praca z posmakiem piołunu, ale takie sa najlepsze zeby wywolac refleksje. Gratulacje GW. W pelni zasluzona.


2019-03-23 12:24:53 przez brownsville
Ta analiza będzie trochę nietypowa, bo posłużę się bardziej obrazem niż słowem. Ktoś może zapytać co tu analizować? Zdjęcie jest zabawne, dobrze skomponowane i już. Oglądając dużo prac z gatunku "street", lubię je oceniać z różnych perspektyw. Tym razem postanowiłem przyjrzeć się pod katem wizualnej atrakcyjności i przestrzennego rozmieszczenia elementów w kadrze. 1.Główny bohater jest w mocnym punkcie, a prowadza do niego linie z każdej strony. Jest to świetny przykład na to, ze mocny punkt nie musi być tylko wolnym elektronem, ale może być spójnie połączony z innymi elementami kadru. https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240986&status=priv 2.Zastosowany obiektyw i perspektywa ujęcia ciekawie pokazują przebieg pionowych linii. Stanowią one ciekawe tło, które nie dominuje, ale dobrze uzupełnia się z pierwszym planem. https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240989&status=priv 3.W kadrze można odnaleźć wiele ciekawych trójkątnych elementów - świetny przykład geometrycznej atrakcyjności ulicznych kadrów: https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240988&p=1&status=priv 4.Do głównego bohatera zbiegają się linie, ale jednocześnie wyróżnia się on na tle reszty elementów i jest przez to niezwykle wyrazisty. Pozwala to niemal całkowicie na skupienie uwagi na nim i wsłuchaniu się w to co ma do powiedzenia :) https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240987&p=1&status=priv Bardzo ciekawe zdjęcie i zdecydowanie ma ta uliczna charakterność, której w tym gatunku szukam i która cenie. Mimo, ze to pewnie nie ta rasa, to zatytułowałbym ta prace: "Od ratlera do bohatera" Gratuluje ZD. PS. Zamieszczone linki są do mojej galerii prywatnej, ale nie wiem czy takie wykorzystanie czyjegoś zdjęcia jest zgodne z regulaminem (mam nadzieje, ze Autor sie nie pogniewa)


2018-12-14 07:58:34 przez bakulok
Zdjęcie bardzo fajne, ładnie wykorzystane światełko, ładna kompozycja, bardzo ładna modelka, jednak @brownsville napisał wcześniej już to co też widzę, coś dziwnego z tą stopą się dzieje i to bardzo wyraźnie widać. Czas 1/125, więc poruszenie raczej mało możliwe, jednak co by nie mówić to nie wygląda dobrze, m/z to dyskwalifikuje zdjęcie, nie oceniam i nie stawiam czarnej gwiazdki tylko z powodu wysokich ocen innych, tych którzy w temacie nie są nowicjuszami i zapewne wiedzą coś czego ja na dzisiaj jeszcze nie wiem. Na zdjęciu oceniamy to co widzimy i to jest podstawa, zdjęcie powinno przysłowiowo samo gadać, mniej ważne co nie znaczy że wcale nie ma to znaczenia jak powstało i jakiej podlegało obróbce, tu wyraźnie widać podwójną stopę i nikt mi nie wmówi że tego widocznego efektu nie ma, a tylko jak pisze autor, to jest złudzenie.


2018-07-22 01:01:44 przez brownsville
Wracam do tej pracy, bo jest mocna. Jej siłą nie jest technika wykonania, ani warsztat (choć na pewno się przydały). Siła jest w przemyślanej wizji autorskiej, która scaliła wszystko w przejmujący i poruszający kadr. Taki, który jest jak rylec w miękkiej tkance. Boli, musi bolec i będzie bolał jeszcze długo. Żyjemy w czasach, gdzie historia własnego kraju schodzi na dalszy plan. W szkołach, w życiu publicznym, nawet w dyplomacji, która tak skwapliwie ją wykorzystuje. Prace jak ta powyżej pozwalają zadumać się nad trudna historia i poznawać ja bardziej, mimo ze boli. Piłsudski powiedział, ze "Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem - staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium." Pamiętajmy.


2018-06-22 11:48:28 przez andrzej08
To nie będzie analiza. Apeluję do Autorek i Autorów: spróbujcie tej formy wypowiedzi jaką jest analiza. Komentarze, w zdecydowanej swojej większości przemijają i gdzieś w tłumie tych "publikuj", "nie publikuj", itp. giną bezpowrotnie. Analiza zostaje. Zostaje nasz emocjonalny stosunek do omawianego zdjęcia. Warto przed sobą samym postawić zadanie napisania takiego tekściku. I niech nikt nie opowiada już tych pierdół, że ma obojętny stosunek do własnego zdjęcia, że pokazuje je, a resztę ma w dupie. Nasza praca, nasze słowa mają dla nas samych znaczenie. Jeżeli jest inaczej - to ja jestem dewiantem - bo tak uważam. Napisałem 118 analiz i "analiz". Dużo? Pewnie za dużo. Ponad 900 razy kliknięto polecenia tych treści za co serdecznie czytającym i klikającym DZIĘKUJĘ :) Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem zaprzestania tej aktywności. I klamka zapadła. Piszcie, czytajcie, klikajcie. Niech ta forma wypowiedzi będzie żywa. Pozdrowienia


2018-06-21 22:53:46 przez
To jedno nie polecam, to moje. Klimat, czy nastroj - nie wiem dlaczego nie mozna po prostu uzywac ich zamiennie - tworza stylizacja+poruszenie+kontrast+swiatlo. Sa to cztery srodki wyrazu Panie Andrzeju, nie jeden i w zupelnosci wystarcza do zbudowania spojnego nastroju. Duze zdjecie w pionie ani nie sprawia mi trudnosci w spojrzeniu na calosc obrazu, ani nie uciekaja mi elementy kompozycji, ani ich wzajemne odzialywanie. Kompozycja zbudowana jest na rytmie, nie na mocnych punktach - rytm 1-2-3. Prosty rytm ulatwia w spojrzeniu na calosc, wiaze ze soba elementy i wzmacnia wzajemne odzialywanie wiec zupelnie odwrotnie, niz Pan napisal. Pisanie, ze szuka sie na takim zdjeciu kompozycji i ze jej elementy uciekaja jest kuriozalnym nieporozumieniem. Uciecie zdjecia na wysokosci guzika nic nie wnosi. Burzy kompo, ucinajac rytm. Na tym rytmie zbudowana jest narracja wlasnie, w mojej ocenie bardzo poprawnie. Co wnosi do tej narracji wysoko uniesiona meska glowa? Ta glowa wnosi wlasnie poprawna kompozycje, bez niej rytm i cale kompo ginie, glowa jest trzecim elementem rytmu. Jeszcze chcialbym kilka slow o poruszeniu i celowosci. Jesli autor napisal, ze celowo poruszyl zdjecie, czy tez zdawal sobie sprawe, ze wyjdzie poruszone ze wzgledu na trudne warunki, to czemu mam mu nie wierzyc? A nawet jesli nie bylo to celowe, tylko efekt koncowy wpisal sie w calosc, to czemu zdjecie jest z bledem, czy obarczone jakas wada skoro jest spojne? Oceniamy zawsze efekt koncowy, to co widzimy. Eksperymentowanie, szukanie, wychodzenie z szablonu, zawsze beda na plus dla kazdego fotografa, sa wyrazem swiadomego fotografowania. A przykladem takiego zagladania pod kamien jest to wlasnie zdjecie.


2018-06-19 22:55:20 przez andrzej08
Zagłosowałem na tak głównie z powodu rzucenia wyzwania technice, ale potem (na nieszczęście) przeczytałem Autorski komentarz przywołujący tytuł przedstawienia. I z całym szacunkiem dla obrazu, poza strojami z innej epoki, ja tego "zapachu czasu" nie widzę. Z pewnością jest to epoka przed nadaniem Kobietom praw wyborczych - taka interpretacja różnic wzrostu postaci. Czytając dalsze komentarze wypada zgodzić się tak z opinią @brownswille jak i @pawelpch. W tej technice granica błędu i świadomego działania jest i płynna, i trudna do uchwycenia. Wracając do zdjęcia. Duże zdjęcie w pionie sprawia trudność w spojrzeniu na całość obrazu, a przewijanie sprawia, że uciekają nam elementy kompozycji, a szczególnie ich wzajemne oddziaływanie. Piszę o tym ponieważ jej szukam. I nie znajduję spójności. Uciąłbym ten obraz na wysokości guzika od fraka i zbudował narrację na losie bohaterki ujęcia. Widzę też, że Autor miał podobne problemy z kontrastem jakie i ja miewam. Złapanie tego poziomu czerni żeby jeszcze była plastyczna, w tej technice, jest dużym wyzwaniem. Pozostaję z głosem na tak, ale tylko z powodu przywołanego na wstępie.


2018-06-08 15:38:01 przez pawelpch
Tym razem w tym miejscu chciałbym wyrazić swój zachwyt tą fotografią ,która mogłaby posłużyć jako wzór obrazu analogowego... Aranżacja i stylistyka obrazu genialnie kreuje nastrój,skojarzenie mam oczywiście z ,,Cyganerią''(subiektywnie),poza modelki tak nie wymuszona ,naturalna...klimat miejsca absolutnie współgra i nadaje majestat temu obrazowi.Technicznie bdb,ekspozycja jak i obróbka chemiczna materiału światłoczułego profesjonalna,osobiście ta fotografia jest dla mnie sztuką przez duże ,,S''i biada ,,lewokciukom'';)....pozdrawiam i gratuluję autorowi serdecznie.


2018-05-14 19:57:48 przez brownsville
Kiedy rozum śpi, budzą się upiory. A co dzieje się kiedy rozum już nie śpi i otwiera oczy? Jak stawić czoła lekom, strachom i upiorom które go atakują? Może właśnie tak jak to widzimy powyżej. Bez respektu, odważnie, nie patrząc na powykręcane trupio macki strachu ale na ich źródło. To tam jest najsłabszy punkt, to miękkie podbrzusze wszystkich ukrytych leków i fobii. To tam trzeba skierować ostrze i zadać cios. Nawet jeśli jedynym orężem jest wzrok. Kompozycja jest przemyślana, kadr jest podzielony na 2 części, niemal jak światy: dobry i zły. Wpatrując się, prawie czuć tocząca się walkę. Tekstura jest bardzo zasadna, wprowadza fantasmagoryczny wymiar, dodając dodatkowych znaczeń i interpretacji. Profesor Kępiński napisał w książce "Lęk", że "Człowiek więcej boi się tworów własnego umysłu niż konkretnej rzeczywistości" i tak właśnie odbieram ta prace. Gratuluje, bo to jedna z artystycznych perełek na FF.


2018-04-22 08:50:42 przez akrims
Fotografia o życiu prawdziwym. O człowieku w słusznym wieku, który nadal kocha swoją działkę, lubi patrzeć jak rośnie, nadal wydaje mu się, że ze wszystkim sobie radzi ale ... Zdjęcie pokazuje co po ale... ale trzeba odpocząć. Co do kadru można mieć wątpliwości bo z jednej strony mógłby być szerszy a z drugiej zamyka świat (Jej świat) w małym fragmencie ogrodu. Możemy się tylko domyślać czego jest fragmentem. Ładne światło, w powietrzu pachnie wiosną, po prostu codzienność. Mz zdjęcie zasługuje na uwagę.


2018-04-16 09:38:18 przez andrzej08
Piwnice mają swoje światło. Piwnice mają swój zapach. Piwnice są tajemnicze gdy jesteśmy dziećmi. Może dlatego je pamiętamy? Pójście do piwnicy w moim rodzinnym domu było wyzwaniem. Wówczas był najpierw długi korytarz, w którym zwykle nie było światła. Trzeba było mieć ze sobą świeczkę, której chybotliwe światło rysowało groźne czasami cienie. Po otwarciu kłódki trafiało się na beczkę z kapustą. I zapachy. Zimą soku z kapusty i ogórków, jabłek i otaczającego wszystko specyficznego kurzu. Długo myślałem o tym obrazie. Długo szukałem w sobie emocji. Tych właściwych. Tych mi najbliższych. I znalazłem tę starą piwnicę. Piękne szarości. Dominujące owale łagodzą formę. Oszczędność rekwizytów, oszczędność światła. Wszystkiego w sam raz. Dzięki Autorze za wywołanie wspomnień.


2018-04-15 22:22:39 przez andrzej08
Były takie czasy, że słuchało się Bułata Okudżawy. I przepraszam zwolenników ZAKOPOWER, ale to pierwsze skojarzenie muzyczne jest mi bliższe:). Wszystko tutaj jest przeszłe. O głównych bohaterach pamiętają już tylko pająki. Ale to dobry znak. Szczotka rozsypała się, a pasta wyschła. Jedna wielka przeszłość. Jedno wielkie zapomnienie. I podróż. Otwarte ciągle cholewy walczą z czasem jak nawiewniki. A wojskowe lewa, lewa zrezygnowało z marszu. i zostało tylko "V". Miłe oku szarości bez przesadnej ostrości - jak mawia poeta. Ale tam gdzie ma być tam jest. "Żegnaj - trudne słowo"? To mówmy: do widzenia. One jeszcze wrócą do łask. Publikuj


2018-04-15 21:42:18 przez andrzej08
Chyba najtrudniejsze do opisania zdjęcie. Tak jak w poprzednich historie pisały się same, tak w tym przypadku to nie historia staje się ważna. Jakość tego obrazu Autor zamknął formą. Czy można malować szarościami? Jak widać można. Nic dodać, nic ująć - prosto na ścianę. Diagonalna kompozycja ładnie prowadzi nas z jednostki w tłok. Uporządkowane aż do bólu. Ocieram się o masochizm - ten ból sprawia przyjemność. Przyjemność estetyczną. Gdy wyrwiesz się z ochrony (opieki liści) - wpadasz. Jeszcze będąc na górze wydaje ci się, że zdobyłeś szczyt, jesteś piękny i lubiany. Ale czas wtłoczy cię w otchłanie kompotu. Świeże osobniki na górze już cie nie wypuszczą. Ugrzęzniesz w niebycie. Publikuj


2018-04-15 21:18:29 przez andrzej08
Upływ czasu miewa różne oblicza. Pierwsze skojarzenie: nie tak dawno jeden z Użytkowników Fotoferii użył określenia "fala" w kontekście spadków do Ciemni niektórych zdjęć, szczególnie "młodszych" Użytkowników. I ta "fala" tak mi jakoś utkwiła. Ci, którzy byli w wojsku wiedzą w czym rzecz. Odblaski na butelce przyciągają wzrok w pierwszej kolejności, a reszta to już konsekwencje tego początku. Początkowo czas w tym naszym życiu płynie wolno. Zdawać się może, że zbyt wolno. Wspina się, ujawnia, wije. Aż w końcu trafia na nożyce losu. Jedni odpadają w rozproszeniu. Inni trafiają do akwarium. Czy ono jest dobre, oczekiwane? Dla niektórych tak. A reszta rozproszona, wolna, samodzielna. I przestają już odliczać. I ci w akwarium i ci rozproszeni. Ostateczność jest znana. I pewna. Ograniczona przestrzeń obrazu. Krótko i zwięźle. Publikuj


2018-04-15 20:56:46 przez andrzej08
I chyba o to chodziło: Autora inspiruje "konkurent", Autor angażuje Rodzinę do przedsięwzięcia. Serce rośnie. Gruszki górą chciałoby się rzec. Rodzina na wzburzonym morzu (groźny, deszczowy sztorm prawie) garnie się do siebie pod parasolem. Tak Titanikiem zapachniało; jedna łódź ratunkowa i to krucha, a rozbitkowie okazali. I z dzieckiem. Ale w cieniu już pokazują cie przebłyski słońca (mam nadzieję, że właściwie definiuję te cienie w tle). Ale to wszystko to nic. Dopiero obraz na ścianie, wspomnienie pisze inną historię. Poróżnieni w przeszłości, nadgryzieni (upływem czasu?) potrafią się zbliżyć. Czego to nie potrafi w życiu uczynić dobrego jak dziecko i wspólna troska. Publikuj


2018-04-15 20:38:31 przez andrzej08
Chyba jeden z najbardziej wyrazistych fotograficznie owoców - gruszka konferencja. Konferencja bardziej kojarzy się z przemawiającymi, ale w przypadku gruszek częściej wygląda to na dialog. Jedyna uwaga dotycząca ewentualnej korekty dotyczy linii podziału tła. Osobiście, gdybym potrafił, starałbym się o mniejsza wyrazistość odcieni. Tym bardziej, że linia ta ma wpływ na perspektywę w jakiej ogląda się obraz. To tylko uwaga, a nie czynnik ograniczający wrażenia z oglądania. Narracja oczywista. Nawet bez tytułu pachnie tutaj smutkiem. Zmartwieni krewni upadkiem bliskiego. Celowo pomijam słowo "śmierć" - bo jest ona taka ostateczna. A owoc niesie nadzieję. Jego upadek tworzy nowy byt. Gruszkowo odrodzi się. Już odradza się. Wkrótce zakwitną grusze i przyjdzie czas na kolejne "rekwizyty". Bez uwag techniczno kadrowych. Publikuj oczywista


2018-03-14 14:53:24 przez brownsville
Czy zycie to jest teatr, w którym jak śpiewał Stachura maski coraz inne, coraz mylne się zakłada? A może to tylko ucieczka przed własnym JA i strach przed pokazaniem prawdziwej twarzy? Może tak jest lepiej? Grac i udawac skoro to się podoba, jest wygodne i emocjonalnie bezpieczne. Czasem trzeba zdjąć maskę. Chociaż na chwile. Żeby złapać oddech albo żeby ja odrzucić i się wyzwolić. Czy to możliwe? Czyż nie jest tak, że gdy tylko odrzucimy jedną "gębę" już za plecami czai się kolejna? Może jednak nie ma ucieczki przed gębą jak tylko w inną gębę... Jeśli jednak tak jak w koncepcji theatrum mundi, świat i życie ludzkie jest wielkim przedstawieniem, to wypada brać udział tylko w takich spektaklach, które publiczność oklaskuje na stojąco. Świetna refleksyjna praca.


2018-02-13 12:32:45 przez brownsville
I znów autor utwierdza nas w przekonaniu, że szeroki kat w jego rekach tworzy "uliczne" perełki. Nie sam obiektyw rzecz jasna, bo siłą zdjęcia jest przede wszystkim dobre oko, odpowiednie miejsce i odpowiednia pora. Strona techniczna zdjęcia to niemal wykład na temat idealnego użycia takiego obiektywu. Tytułowy "Ufol" jest w mocnym punkcie kadru, a otaczający go wycinek miasta (tak charakterystyczny) prezentuje nam, jak w kropelce wody ciekawe spojrzenie na Warszawę. Dla mnie siłą zdjęcia jest również jego wartość dokumentalna. Cala historia z kadłubem samolotu pod Pałacem Kultury już weszła do kroniki miejskiej (chyba najbardziej jako miejski folklor) a "samolot" pojawił się niemal jak meteor i tak samo szybko (nomen omen) spłonął. I tak jak Stefan "Wiech" Wiechecki słowem opisywał folklor warszawski, tak tym zdjęciem Autor bardzo efektownie współczesny stołeczny folklor pokazał na fotografii.


2018-02-08 00:43:37 przez yossarian
Pawła już nie ma... Nie potrafię robić czegokolwiek. Co mogłem, przełożyłem "na kiedyś". Siedzę i myślę... Przeglądam "stare" zdjęcia. No i wtedy ryczę. Podobno umiem pisać - to piszę. Wtedy chociaż "coś robię", czymś łeb zajmuję. Paweł był dla mnie, przede wszystkim, cholernie bliskim Człowiekiem. Przyjacielem. Facetem, który kocha swoich bliskich. Dba o nich i są dla Niego (prawdziwie i faktycznie) najważniejsi na świecie. *** Paweł Kucharski z Opola był też Mistrzem Fotografii. Podobnie jak ja, szczególnie ukochał krajobraz ? dzieliliśmy tę pasję. Na całym świecie ludzie zachwycają się Jego wspaniałymi zdjęciami. Miałem ten zaszczyt, że czasem stałem obok... Kiedyś częściej. Teraz fotografuję głównie marsze, demonstracje i dzieciaki w szkołach... On dalej robił cuda. *** Każdy fotograf landszaftu czeka na kilka sekund absolutnej świetlnej doskonałości. Zazwyczaj czekaliśmy jedząc niezawodny pasztet "Profi", paląc dziesiątki Marlboro (rany jakie one były wtedy "dobre"!), czasem zamarzając, a czasem nie... No i gadaliśmy. O wszystkim - bo tajemnic przed sobą nie mieliśmy. Zawsze obaj czuliśmy, że się totalnie rozumiemy. I jesteśmy dokładnie tam, gdzie chcemy być. Potem zaczynała się bezkrwawa "walka" - głównie z czasem... Nie znam zbyt wielu ludzi, którzy "cierpią" na tzw. "fotoamok" (tak to nazywamy). Nic nie jest wtedy ważne. Jesteś ty i światło. Tylko sprzęt trochę przeszkadza. Bo zdjęcie nigdy nie odda tego, co masz przed oczami. Inna sprawa, że nie taka jego rola... Nawet takie "obrobione" (wywołane w cyfrowej ciemni) nie ma przedstawiać tego, "co oczy widziały". Chyba, że taka jest akurat idea jego autora (bo czasem rzeczywiście jest). Każdy z nas postrzega inaczej. I chce ?coś? wyrazić. To zawsze jest sprawa "pstrykacza". Jeśli jednak nie zrobisz dobrego i ostrego kadru - nie ustawiając przy tym właściwego czasu - to komputer (będący tą cyfrową ciemnią) w ogóle ci później w niczym nie pomoże. Szansa jest zazwyczaj jedna. Żeby w ogóle była, musisz tam wpierw dojść / dojechać / dolecieć. Paweł zawsze wykonywał wszystkie opisane wyżej kroki w sposób genialny. Mimo "fotoamoku". A właściwie, to dzięki niemu. Wtedy bowiem można ? nawet wbrew fizyce i pogodzie. Dlatego był najlepszy. Później siadał w swoim specjalnym "pokoju fotograficznym". A na samym końcu Go odwiedzałem... I mogłem tylko każdorazowo wypić świetną kawę, a następnie... pozbierać swoją szczękę z podłogi. Mistrz. I tyle. Paweł kochał robić zdjęcia. To "robienie" to nie tylko przyciśnięcie guzika na puszce aparatu (popularny "pstryk" to odgłos lustra w środku - lub jego imitacja). Paweł go PRZYCISKAŁ. Fotografowanie to całe wielomiesięczne "przed", megafanstastyczne "w trakcie" i żmudne "po" (u mnie to trzecie czasem potrafiło trwać tygodniami...). Wspaniała, piękna pasja! Plus wiedza. Głównie ścisła i techniczna. Obaj dużo czytaliśmy. Potem kupiliśmy lustrzanki i obiektywy - mniej więcej w tym samym czasie. Następnie się poznaliśmy - najpierw na internetowym forum. Patrzę, gość z Opola! To było 11 albo 10 lat temu... Od tego czasu zrobiliśmy razem dziesiątki tysięcy kilometrów. Brodziliśmy w kopnym śniegu pod górę, przedzieraliśmy się po ciemku przez jakieś gęste lasy, wspinaliśmy się, gubiliśmy się... Sporo niebezpiecznych głupot też było naszym udziałem. "Polowanie na światło?, brak snu, "nieludzkie" pory wschodów słońca. Wszystko to razem. Latami. I jeszcze "pomniejsze bóstwo pogody" musiało być łaskawe. Chmury bowiem "muszą być". Ale nie tam, gdzie jest słońce. Jak "kapie na łeb", to trudno. Jeśli niebo jest bezchmurne, to trudno. Jeśli jest totalnie mleczna mgła i ledwo sami siebie widzimy, to trudno... Bo i tak jest zajebiście! Jesteśmy. Zawsze jak Paweł dzwonił to wiedziałem od razu, że szykuje się coś świetnego. On nie telefonował ze "zwykłymi problemami". Miał je. Każdy ma. Gadaliśmy o tym. Tysiące wspólnych godzin mieliśmy. Niby sporo czasu. Nie nagadaliśmy się... Obiecałem Pawłowi kilka rzeczy. Nie wykonam - już nie ma szans... Ale będę żyć tak, żebym mógł mieć go z tyłu głowy ? uśmiechniętego. Takiego, jaki był. To ogromna rzecz, że mogłem Go mieć w swoim życiu. Doświadczyć wszystkich tych rzeczy. Nikt mi tego nie odbierze i zawsze będę mieć tego Gościa w pamięci. Ma w moim sercu swoje osobne, megaważne miejsce.


2018-01-06 12:58:52 przez robin74r
...no coz aby pokazac taka fotografie trzeba miec po prostu j..a mnie nie byloby stac na popelnienie tejze reporterki z sali gdzie nadchodzi nowe,piekne,nieskazone... Jedynie co moge to pogratulowac autorowi po pierwsze odwagi by trzymac aparat ,dwa momentu ,trzy ojcostwa a cztery podziekowac ,ze sie podzieliles ta piekna chwila i pokazales jak mniemam w jak najlepszy sposob z mozliwych... jest tutaj polaczenie humorystycznej scenki z Kobieta ktora probuje wytlumaczyc ,zmobilizowac pacjentke do wspolpracy oraz powaga i chwila kiedy na swiat przyszlo piekno tego swiata... coz interpretacji moze byc wiele...tak przy kawie i Iron Maiden kilka slow uznania kieruje... GRATULACJE :-))) Ja bym chyba nie dal rady ;-)))


2018-01-06 10:20:50 przez brownsville
Na to zdjęcie patrzę jako fotograf-amator, ale również jako chemik-praktyk. Technika solarigrafii jest niezwykła zarówno od strony technicznej jak artystycznej i mimo iż dość niszowa to w kręgu osób interesujących się fotografia klasyczna (chociaż daleko jej do niej) jest dość popularna. I bardziej przyjazna dla tych, którzy nie lubią babrać się wywoływaczami i utrwalaczami. Podstawa jest własnej budowy "aparat" i światłoczuły białoczarny papier. Fascynujące jest to, ze uzyskany obraz jest barwny, a papier często jest przeterminowany co daje interesujące artystycznie efekty. Materiał światłoczuły w zależności od temperatury, wilgotności i pH zachowuje się w trudny do przewidzenia sposób (termodynamika reakcji fotochemicznych nie jest do końca poznana) ale dający jednocześnie ogromne możliwości artystycznych eksperymentów. Dodam, ze krawędzie zdjęcia, na których widać miejsca reakcji: światło-papier nadają pracy fotograficznej szlachetności. Autor umieścił "aparat" w bardzo dobrym miejscu - centrum miasta i baszta z wieżą tworzą idealny "szkielet" do pokazania jak wygląda ruch słońca przez pół roku (idealna lekcja o mechanice nieba ). Sporym wyzwaniem jest kompozycja w tej technice, poza dobrym skomponowaniem kadru, aparat trzeba umieścić tak aby nic ani nikt go nie zniszczył. W dobie cyfryzacji trzeba pokazywać takie prace. Pomimo, ze dla niektórych może nie są piękne i efektowne to jednak warto pamiętać, o tym ze fotografia to nie tylko piksele ale cos więcej. Ode mnie dla autora złoto i szczery podziw, za to ze pokazuje w swoich pracach, ze "źródło wciąż bije"


2018-01-04 12:34:43 przez brownsville
Zdjecie jest niezwykle interesujace technicznie i artystycznie. Nie jest latwo uzywajac lampy i majac przed soba szybe pokazac emocje w interesujacy sposob (przychodza mi na mysl zdjecia Bruce'a Gildena). Autorowi sie to udalo i zdjecie pod wzgledem kompozycji jest niezwykle zrownowazone. Mimo iz w kadrze jest duzo przedmiotow, ktore przykuwaja uwage balans jest zachowany. Ale to na bohaterze skupiamy uwage, na jego emocjach i na zdawaloby sie czytelnym i jasnym przekazie. Czy na pewno jasnym i jednoznaczym jak niektorzy mogli by sadzic? Ja ten gest odczytuje w szerszym kontekscie. Nie jest on skierowany do fotografa, raczej w strone wszystkich tych ciekawskich i wspolczujacych spojrzen. Bohater jakby mowil "Zajmijcie sie soba. Wara od mojego zycia". Napis w tle dodaje glebszego kontekstu do refleksji nad losem bohatera. Ale takiej refleksji, ktora uwzglednia tez jego samego i jego punkt widzenia (a moze ten jego swiat, tak obcy dla wielu, to wlasnie jego wybor?). dodam rowniez, ze nie uwazam pracy za etycznie dyskusyjna. Znany rezyser powiedzial kiedys: "Nieważne, gdzie stawia się kamerę, ważne jest ? po co? ". Mnie to zdjecie zmusilo do refleksji wiec moze wlasnie po to.


2017-11-13 06:01:43 przez bakulok
Każdy dla siebie na swój sposób może interpretować to co widzi. Zestawienie normalnego miasta z budynkami na trzecim planie, bliżej tłumy ludzi z ogniem palących się rac i na pierwszym planie budowy w powijakach, może sugerować co autor miał na myśli tworząc tą ciekawą przemyślaną jak sądzę pracę. MZ dobrze że zabrania się komentarzy politycznych, bo to jest forum fotograficzne z aspiracjami, a myśleć i interpretować dla siebie samego, to każdy może co chce, bo tego nie upublicznia i zabronić mu nie można. Praca wykonana od strony technicznej bardzo poprawnie. Ludzie świętują i demonstrują jednocześnie swoje poglądy, a ten widoczny wyrastający z tłumu wysoki samotny budynek, może sugerować że ideały ich jakie by one nie były, wspięły się na wyżyny.


2017-11-11 23:44:03 przez fotoferia
Ponieważ komentarze Autora zostały usunięte, pozwolę sobie opublikować je ponownie w niniejszej formie, z wyłączeniem prywatnych deklaracji politycznych Autora (których składanie było niezgodne z regulaminem FF): _"Autor szanuje, nie neguje, jedynie jako człowiek zastanawiający się - uważny obserwator - zadaje pytanie o kierunek rozwoju tożsamości światopoglądowej społeczeństwa. Rodzaj refleksji po wysłuchaniu towarzyszących wydarzeniu przemów o Wielkiej Polsce, odwołań do nacjonalizmu, nastrojów antyunijnych, a wszystko pod znakiem biało-czerwonej flagi. Autor usłyszał z megafonów, w tłumie i zobaczył młodych ludzi z flagami, skandujących hasła przeciw tolerancji, unii europejskiej, Hannie Gronkiewicz Waltz, świadczące o czymś odmiennym niż solidarność. Usłyszał z megafonów hasła nacjonalistyczne, ksenofobiczne, odwołania do nastrojów antyimigranckich, sygnalizujące skrajne poglądy organizatorów i części uczestników."_ Autora przepraszam za zamieszanie, Was natomiast proszę o powstrzymanie się od poleceń i niepoleceń niniejszej analizy, gdyż nie jest to analiza, a mechaniczne wykorzystanie przeze mnie okienka analizy do celów wyjaśnionych powyżej.


2017-08-23 11:13:49 przez
Ile pytań do tego przedstawienia kołacze się po głowie: opuszczony ? czy w smutku pogrążony...a może "Gdzieś-Tam" uleciały "nieuczesane myśli" pozostawione ku pamięci Jego dla Nas ? Na pewno nie ma takiego kota co przejdzie obojętnie lub drzewa co nie zapamięta kapelusza upadłego na brukową kostkę, spod którego uleciały grzeszne lubi niegrzeszne podotyki ? A może muśnięcia Jej ust skrywa pąsowe od bezwstydu rondo ? Dobrze, że tutaj przyszedłem...


2017-07-15 13:44:15 przez andrzej08
Tak w ramach głosu w dyskusji, a bardziej jako materiał do przemyślenia w sprawie dyskusji o kategoriach i ocenianiu w ogóle, zachęcam gorąco do zapoznania się z fragmentem listu Sławomira Mrożka do Stanisława Lema z 29 czerwca 1966. Pozwalam sobie na umieszczenie tego tekstu w dziale analizy - zawsze jest szansa, że więcej kategoryzujących i oceniających to przeczyta: "Wybacz, ale nie będę teraz używał żadnych określeń "dobra", "zła". W ogóle i często wydają mi się takie sądy poniżej poziomu, na którym o coś istotniejszego chodzi. Pośród moich zmęczeń występuje też zmęczenie obowiązkowym w świecie szybkim wycenianiem dzieła, utworu, jak cielaka na targu. Wbijają nam też ten męczący obowiązek do głowy krytycy, którzy inaczej nie mogą, bo to jest ich racja bytu. Ogół krytyków, ich masa, bo przecież niektórych cenię. Ale czuję, że niewłaściwie się wyrażam. Chodzi mi raczej o tę ogólną atmosferę taksowania i natychmiastowego tym załatwiania sobie sprawy, i niechania jej z czystym sumieniem, skategoryzowania, i jazda dalej. Po to się męczy pisarz, żeby wyjść poza kategorie, w walce z kategoriami ukazać to jakieś powietrze, które one wypychają, jak masa statku wypycha wodę, żeby jak najszybciej wepchano go w kategorie, i to przeważnie podlejsze niż te, od których zaczął? Jakby ktoś trudził się, aby przetoczyć nieruchawy kamień w inne miejsce, żeby potem ten kamień toczyli z powrotem i tym większą chwałę czerpali, im dokładniej im się uda ten kamień w to samo miejsce odtoczyć. Jeżeli utwór ma być przeżyciem, to czy przeżycia sobie klasyfikujemy jako słuszne czy niesłuszne, dobre czy złe, jak dobry może być garnitur wełniany czy samochód? Czy przeżycie, jakie mnie spotyka, kiedy goni mnie zły pies, jest "lepsze czy gorsze" od przeżycia, jakie budzi we mnie widok pól ośnieżonych albo choroba bliskiej osoby? Doprawdy, może i trochę jest racji w teorii przypisującej powstanie krytyki rozwojowi kapitalizmu, czyli także handlu i reklamy. Ustalić wartość po to, żeby wiedzieć, jak sprzedać i jak kupić, taka jest prawda, a potem tylko się to rozwinęło w jakieś mity. Jestem tej książki czytelnikiem, czyli współautorem tego dziwnego tworu, jakim jest książka napisana - przeczytana. Nie tyle więc powinienem mówić, niewyłącznie, o Tobie - Autorze, ile, w połowie przynajmniej, o mnie czytelniku, i aż dziw, że krytycy tak uczciwie nie postępują, nie przyznają się jakoś do tego, że są także czytelnikami, czyli współodpowiedzialnymi za to, co przeczytali, tylko przypisują sobie obiektywność jakąś boską i jej usta najwyższe."


2017-07-09 18:07:17 przez bakulok
Na tak, bo bardzo czyściutko i poprawnie wykonane, tak zapozowały czy fotomontaż, takie pytanie samo się narzuca, bo prawdopodobieństwo takiego zapozowania jest bardzo małe, niemniej w różnych konfiguracjach z owadami czy zwierzętami często takie zdjęcia się pojawiają i należy liczyć wyłącznie że takie przypadki zostały by wyłapane przez tych, co się w tych tematach specjalizują. Moje niedowierzanie dalej jednak istnieje i gdyby nie kategoria natura, tego wpisu by nie było i też byłbym na tak.


2017-04-23 23:26:37 przez 111966
Dla mnie jest tutaj trafnie zastosowany wieloznaczny i fotograficzny środek wyrazu.Mam na myśli tzw."cielistość" .To określenie jest trudne do wyrażenia,więc posłużę się cytatem : "Cielistość- to próba ukazania rozmaitych stanów ludzkich emocji poprzez spojrzenie na ciało i przenikniecie poprzez nie do psychiki człowieka. Czymże jest "cielistość"? Barwą, powłoką kreującą nasz zewnętrzny wygląd, czy też barierą chroniącą nas przed nachalną rzeczywistością? A może właśnie nieomal magiczną warstwą dzięki której chłoniemy bodźce z otaczającego nas świata. Wieloznaczność "cielistości" pozwala dostrzegać w niej zarówno zewnętrzną formę, jak też jest odzwierciedleniem wewnętrznych dramatów człowieczeństwa." I tak bardziej brutalnie :bodżce zewnętrznego Świata (Ziemi)są wypisane na skórze modelki i tak to odbieram :)


2017-04-18 19:13:01 przez bakulok
Bardzo wymowne zdjęcie, silne w swym wyrazie, dobrze że wykonane w b/w co wzmacnia jego siłę. Stary człowiek stojąc, zbiera siły, aby pokonać kolejną w swoim życiu górkę. Zdjęcie bardzo na czasie, ponieważ wraz z wiekiem zdrowie zaczyna niedomagać, a o pomoc lekarską coraz trudniej, czeka się nie rzadko miesiącami, do tego emerytury czy renty dla większości ludzi wcześniej ciężko pracujących, to datki wyłącznie na przeżycie. Jest tych problemów ludzi starych coraz więcej, i tak górka za górką i to coraz wyższą, w dodatku jak widzimy jeszcze z zakrętami, aż będzie taka której się już nie pokona.